No, to koniec.
Stary rok padł z wycieńczenia tuż za progiem i wyzionął ducha woniejącego siarką z chińskich fabryk fajerwerków. Okazało się jednak, ze to samica i o północy zdążyła powić kląskające młode. Teraz będzie rosło, żarło, chorowało i znosiło do domu różne rzeczy. Części z nich się domyślam, bo znam jego matkę i wiem co ona zdążyła nazbierać przez 365 dni swojego żywota. O, na przykład taki Mat, źrenica oka mego, pierworodny z krwi i nakładów finansowych, zlepek z genów, smartfona i dowcipu odziedziczonego po mamusi, zebrał takie kwiatki:
- Mamusiu (bo Mat tak się zwraca do matki, co ją niemiłosiernie bawi, zwłaszcza w powiązaniu z zabawnym faktem, że Mat ją przerósł o 7cm, a matka jednak do ułomków nie należy). Mamusiu - wydaje mi się, że jestem bardzo brzydki!
- Daj spokój, synu, przecież mówią, że jesteś jak skóra zdjęta ze mnie.
- No właśnie!
A Mim poszedł w stronę skrócenia szczebli drabiny wiodącej prosto w górę kariery pracownika NASA:
- Mamo, czy mogę już nie ubierać choinki? Chciałbym teraz porozwiązywać sobie zadania dodatkowe z matematyki.
O_o
No i taki będzie ten 2018. Wierna kontynuacja roku już minionego, wyprowadzana na smyczach z DNA.
No chyba, że się jest mną, to czekają same nowości, mną, która właśnie wypisała się ze szpitala na własną prośbę. Pobyt w placówce resuscytacji zdrowia nie jest codziennością w moim przypadku, choć z Kręgosłupa Oralnego można by wyciągnąć odmienne wnioski. Jest barwnie z tym, że tak powiem, ale nieprzesadnie :)
No i mam teraz na grzbiecie brzemię anatemy rzuconej przez ordynatora o nazwisku jak płaz: jeśli pani opuści progi naszego oddziału, już nigdy, przenigdy nie przekroczy go pani w druga stronę. Zaprawdę, powiadam to pani przy czternastu świadkach zgromadzonych w tym oto gabinecie zabiegowym, w którym czynię obchód, a siedzę. Takie cuda!
W zasadzie profesor był jak wielkie, noworoczne chińskie ciacho z dobrą wróżbą.
Tak sobie teraz pomyślałam, jako że będzie to, mam nadzieję rok mojego zakwitu na stawie literatury dla dzieci i młodzieży, że niech będzie wróżbą pierwsze zdanie, które napisałam w nowym roku. No i zdanie to brzmi: Tym szampanem nie da się upić. Więc pijmy, pijmy i oby nam bąbelki nie uderzyły do głów! (O, dzisiaj przeczytałam nowinę internetową, że nie da się gniewnie powiedzieć słowa: bąbelki).
Bądźcie szczęśliwi, Skorpioczytacze z przyległościami! (Po świętach moje przyległości rozpasały się nadto, pocieszcie mnie, że Wasze też, co?).
![]() |
Jeanne Lorioz |
PandeMoniu kochana, zważywszy na matkę, która była chorowita, kapryśna i ponura tuszę iż dziecię idąc wbrew przykladowi z góry będzie krzepkie, słowne i wesołe.
OdpowiedzUsuńTak nam dopomóż Bóg, NASA oraz święty Franciszku Salezy, Marku Ewangelisto i Łucjo z Syrakuz.
Ejmen.
Kochana Izabelko, dziękuję! Jaka śliczna wizja bobasa! Niech rośnie na pociechę! I niech szybko wychodzi z pieluch i idzie do pracy. :)
Usuńkwitnij - niech Twoje geny zarażają młodzież.
OdpowiedzUsuńPostaram się rozrosnąć rzęsą, dziękuję, Oko!
UsuńNa razie jestem pewna, że dwóch ancymonów ma co najmniej po moim jednym genie :) A później, kto wie, może milijony? ;)
rozrost rzęs... będziesz łaskotała panów M. mrugając...
Usuńmoże uda się ściany pomalować, albo podłogi odkurzyć tak więcej ekologicznie - rozrastaj się śmiało - rzęsy XXL
E, na co im rzęsy matki! Już ich to w życiu nie łechce ;)
UsuńAle rzęsy XXL w wersji naturalnej jak najbardziej chcę!
aż sie sofce nóżki wygły. dlatemuż u mnie tapczan bez nóżek, choć trochę siada podłoga. Spełnienia na wszelkich niwach! :)
OdpowiedzUsuńb.
Beniu, jak to dobrze, że mieszkam na poziomie ziemi, tylko dlatego się u mnie nic nie wygina. Ale podejrzewam, że jak chodzę, Ziemia wydaje stłumiony jęk i nie jest to jęk rozkoszy. Postaram się sprostać życzeniom i obrosnąć niwy jak pleśń!
UsuńLżej mi się ciut zrobiło, że u Ciebie się wygina :)))))))
no ba, moje z pewnością się rozhulały i teraz się czuje jak Rozhulantyna Teatralna W.
OdpowiedzUsuńpoza tym rysunek, obraz przecudny jest i go sobie biere na tapetę. Skorpionie dobrego, wspaniałego roku ))
O, jak miło, Teatralna :) Człowiek nie jest sam w nieszczęściu.
UsuńTakich obrazków jest cały cykl, przejrzyj szafki kuchenne w necie. Swojego czasu nasorgowałam ich sobie trochę na twardym dysku, a teraz jak znalazł, proszę :)
Dziękuję za życzenia, zrobię co w mojej mocy, by był dobry :*
Uciekłaś w szpitalnej piżamie (dół w paski, góra w kwiatki, brak guzików, wyszarpnięcie na pośladku?), boso, ze stojakiem od kroplówki w ręku? Że też nie widziałam!! 😉
OdpowiedzUsuńW butach na obcasach, bo to prawie Sylwester! Stojak mi zarekwirowali, wiec nie miałam się czym podeprzeć.
UsuńTo był oddział koedukacyjny, sobie wyobraź i tam był pan w dole od piżamy w motyle. Zastanawiałam się, czy kawaler, czy przyjmowany w trybie pilnym i to było służbowe wdzianko. Jednak daleko nam do szpitali z zachodu, które są fantastyczne - krótkie, wiązane na plecach koszuliny. I chyba wiem po co je szyją - żeby nikt im nie uciekał z oddziału!
Swiete slowa w tych koszulinach nikt nie uciecze:))) ale za to chorzy darmowo serwuja sobie mooning;)
UsuńMnie by to nie przeszkadzało :)
UsuńMój mąż dostał kiedyś "służbową" piżamę na chirurgii i muszę powiedzieć, że wyglądał zaiste. Nie umiem nawet powiedzieć zaiste jak wyglądał, ale efekt był piorunujący!
Usuń;-)
Ujęło mu męskości, prawda? Tak robią piżamy w szpitalach - odzierają z płci i godności! Ja nie dałam się i chodziłam w makijażu :) W końcu samopoczucie pacjenta jest arcyważne. A pacjentki nadrzędne w procesie leczenia!
Usuńkwitnij kochana Moniu po wsze czasy będę wielbić Twoje DNA
OdpowiedzUsuńo rzesz bąbelki :)))))
Moje DNA wiążą się z radością w kokardy! Tęsknię do Twego pióra, pisz!
UsuńAleż klniesz sromotnie, Mirabelko!
A mnie babelki upily... wypilam pierwsza lampke i stwierdzilam, ze druga bedzie bezpieczniej pic w lozku. Jako rzeklam tak zrobilismy... tej drugiej wypilam tylko polowe i juz sie obudzilam w Nowym Roku jak po narkozie:)))
OdpowiedzUsuńAleż jesteś ekonomiczna, Star!
UsuńStar zapomniała tylko napisać, jak duża była to lampka... :-)
UsuńMoże piła z abażura?
UsuńKochane kobiety, moja cysterna juz dawno odjechala:)) 200 ml mnie usypia skutecznie:))
UsuńCo tam cysterna, Star! Ważne by mieć pod ręką butle! Jedną z tlenem, drugą z alkoholem!
UsuńTakie dzieciątka to balsam na matczyne serce ;)
OdpowiedzUsuńNAWIAŁAŚ???
Widzę, że muszę sobie zrobić termos herbaty i górę kanapek i wykonać telefon, bo czuję, że dużo mnie ominęło...
A w Nowym Roku rozwijaj się i kwitnij i niech Ci się darzy!
Kalina tu sieje takie wieści. Ja wspomniałam, ze opuściłam oddział z własnej woli ;)
UsuńŻdu!
Buziakuję Cię we wszystkie z kilkudziesięciu owłosionych łap!
Zgodnie z definicją słownikową "nawianie" różni się od "opuszczenia z własnej woli" tym, że jest łatwiejsze ortograficznie. Poza tym - żadnych różnic. ;-)
UsuńJejku, myślisz? Czuję się jak skazana na Shawshank po ucieczce. Wolność! Uwielbiam wolność :)
UsuńGroźby lekarskie są jak kościelne klątwy, skąd Ci ludzie się urywają, nie wiem, serio. Ale jak patrzę na Radziwiłła, to się domyślam. Dzieci masz przeboskie, a dowcip, jak lubię. Miej dobry czas i niech kwitną słowa, a książki się mnożą i dobrze sprzedają. Powodzenia Moniko.
OdpowiedzUsuńMargo, porównanie pierwszorzędne! :-D
UsuńA właściwie, użyję najnowszego określenia z języka: XD
No jak, skąd. Tak się szkoli lekarzy, potem uczy się ich poprzez własny przykład, to typowy system feudalny. Pacjent jest w tej hierarchii najniżej. Jako donor materiału. To się w Polsce nie zmienia od dziesięcioleci, obserwuję to z uwagą.
UsuńDziękuję za komplimenta w kierunku mych dziedziców, to także komplement bezpośrednio dla mnie.
Tego Ci tez życzę, Małgosiu, samego dobra!
Gdybyśmy stosowali się karnie do prognoz lekarskich, zabrakłoby pacjentów ;-)
UsuńAlbo trup padłby gęsto :)
Usuńw temacie szampana, to też takiego miałem, że się zastanawiałem czy nie kupiłem przypadkiem wersji dla dzieci? ( na Węgrzech kupowałem, z węgierską etykietą) - ale nic to... znaczy, że w Nowy Rok weszliśmy całkiem na trzeźwo, albo nam się tylko wydawało?? ;) Wszystkiego najlepszego Moniko na wszystkich drogach !
OdpowiedzUsuńWeszliśmy za trzeźwo! Albowiem piliśmy kulturalnie i sączyliśmy go szampana jak należy. Temu samemu służy cygaro -żeby mieć długą przyjemność. Trącam się zatem kieliszkiem, Dudi! Dziękuję za życzenia, będę musiała teraz być jak krzyżówka stonogi z ośmiornicą.
UsuńŻyczę Ci w dalszym ciągu dolce vita!
Porozwiązywałabym zadania z matematyki... najchętniej jakieś wielomiany... takie długie na całą tablicę lubię najbardziej. To trochę jak szydełkowanie :D
OdpowiedzUsuń:D
UsuńProponuję macierze, bardzo lubiłam :) Takie trochę sudoku, a trochę robótki, noo, bardzo trafne!
Jesteś spokrewniona z Mimem? Mat zresztą też jest trochę skrzywiony pod względem nauk ścisłych. Może za bardzo ich w dzieciństwie ściskałam?
"pierworodny z krwi i nakładów finansowych" - no cudne :)))
OdpowiedzUsuńKazdemu (no, prawie) w tym wieku wydaje sie, ze jest brzydki, wiec to tak chyba musi byc. Wyrosnie z tego - najpózniej w momencie kiedy sie przekona, ze jednak intelekt polaczony z poczuciem humoru zgarniaja o wiele wieksze zniwo niz uroda ;)
Najlepszego dla calej waszej czwórki! (jako czwarta osobe mam na mysli mame oczywiscie, zeby nie bylo watpliwosci)
Aaaa, dziękuję za uznanie twórczości!
UsuńTak, to prawda. Ale czasem się z tego nie wyrasta, tylko kompleksy przestają uwierać jak za małe bambosze, człowiek się przyzwyczaja.
Intelekt i poczucie humoru to podstawa. Cenię najbardziej mózgi! Podziwiam ludzi mądrych i skromnych, z luzem i niewymuszonym poczuciem humoru. To są dopiero atuty!
Dziękujemy Kochana! Odmachujemy dwudziestoma kończynami (z kotem) plus ogon!
Przestańcie z tą matematyką. Ja traumę mam.
OdpowiedzUsuńDobrego i zdrowego roku Moniu! Niech spełni się Twoje życzenie o utrzymywaniu się z pisania! Dobrego roku. Zdrowego i spokojnego.
Wyznam tutaj, że w średniej szkole dopisywałam sobie czwórki do dziennika z matmy. Mam nadzieję, że nie czytają mnie moi nauczyciele. Naprawdę przerastało mnie to i niejednokrotnie chciało mi się płakać nad swoim losem. Cóż, można jak widać wszystko rozwiązać :)
UsuńDziękuję, Adamie za cudne życzenia! Jaka szkoda, że nie mieszkamy na zgniłym Zachodzie :) Ściskam szarfą z kokardą z wypisanymi życzeniami powodzenia we wszystkim,co robisz :*
Życzę Ci żebyś rozkochała czytaczy od pierwszego zbazaniałego wejrzenia!
OdpowiedzUsuńDziękuję, Wasiuku! Niech zbazanieją na ament i niech to nie będzie uleczalne!
UsuńBuziam!
Pierworodna z krwi i nakładów finansowych - w punkt (a, bo u mnie najpierwsza córka). Zlepek z genów i smartfona - wypisz wymaluj syn mój. Ten Twój humor z trzewi pandeMoniu!😀😁😂😃
OdpowiedzUsuńMiód na moje trzewia, Moniko! Taki mi fabrycznie dołączono ;)
UsuńA dziatki, cóż - uwiązane kablami wifi do aparatury podtrzymującej życie!