Zakrawa wręcz na cud miary tego w Kanie fakt, że piszę post raptem dwa dni po poprzednim. Nie przetrzymam Was tym razem ani w miesięcznym rozkroku, ani w napiętym oczekiwaniu, kiedy coś się tu pojawi. Ale muszę napisać teraz, bo sprawa nie cierpi zwłoki. A zwłoki nie cierpią spraw zaległych. Zwłoki nie cierpią, poprzestanę na tym.
Otóż dostałam ulotkę z firmy kosmetycznej Y, w której cyklicznie zaopatruję się w kosmetyki, w tym tak zwane kolorowe (cykl wynosi jakieś dwa i pół roku) i oko swe zawiesiłam na towarze powoli deficytowym w mym koszyczku, mianowicie na tuszu do rzęs zwanym maskarą. Nie używam terminu maskara, żeby słowo nie stało się ciałem, ponieważ mnie nazwa kojarzy się z dwoma kolejnymi: masakrą i maszkaronem. Widocznie to wyrazy bliskoznaczne.
Cóż wyczytałam w ulotce? Czuję podśluzówkowo, że płoniecie żądzą poznania tej tajemnicy. Otóż pierwszą część czytam gładko, mój wzrok mizia literki w takim ekwilibrystycznym układzie: Tusz zwiększający objętość rzęs 360 stopni z proteinami migdała. I tutaj następuje pierwsze zawieszenie zwojów, nawet wielokrotne. Objętość rzęs? Zwiększa? No dobra, o ile procent? Nie procent?! Stopni?! Jak się mierzy objętość rzęs? Wszystkich? Jednej? Chodzi o grubość pojedynczej rzęsy, tak? Wytłumaczcie mi, proszę Ale dlaczego w stopniach? A może te 360 stopni wycięto w tym jednym migdale? Stopnie z proteinami. Fakt, jestem blondynką, w dodatku, na moje nieszczęście naturalną, a więc wrodzoną i może dlatego do mnie to nie dotarło aż tak wyraźnie jak to, co przesylabizowałam potem: Efekt otwartego oka 360 stopni. Hmmm. Szok i niedowierzanie, jak mówi Mat. Maluje się tym oczy na powiekach, kiedy się śpi w pracy? Aż boję się wyobrazić, co się musi dziać z powiekami za gałką oczną. Bo one chyba uciekają do tyłu, skoro cała gałka, czyli kula 360 stopni jest na wierzchu? I to ma mnie upiększyć? I to za 25,90? Może się skuszę... Zauważyłam, że zaczynają mi opadać powieki.
![]() |
Oryginalny japoński patent.Nie trzeba konturówki. Źródło zdjęcia ginie w mrokach dziejów i internetu. |
Po tym odkryciu na miarę Indii, które okazały się Ameryką, od razu przeczytałam całą ulotkę bardzo dokładnie, czego nigdy nie robię, w poszukiwaniu innych kuriozów. Ale nie, nie znalazłam niczego szczególnego. No, może zafrapowała mnie trochę Praktyczna kosmetyczka na weekendowy wyjazd i nie tylko. Po zapoznaniu się z wymiarami zauważyłam zgryźliwie, że mogłabym ją faktycznie, wziąć na wyjazd, ale w charakterze torby na ekwipunek, nie kosmetyczki i nie na weekend, ale na co najmniej tydzień. Boję się teraz pomyśleć co można targać na dwutygodniowy urlop w Kenii. Dlaczego akurat w Kenii? A nie wiem, to pierwszy kraj, który skojarzyłam z dwulitrową flaszką repelentu.
Ale wiadomo przecież, że ja nie potrzebuję upiększeń! Proszę, dowód! Tak mnie zdybano na plaży!
![]() |
Ela Wasiuczyńska |
Przeraziłaś mnie tym okiem 360 stopni. Do tego stopnia jestem przerażona, że pierwszy raz w życiu cieszę się niezmiernie, że jestem uczulona na WSZYSTKIE kosmetyki kolorowe, a te do oczu najbardziej i używać nie mogę. Boszsz! To teraz taki wytrzeszcz jest w modzie - co za czasy!
OdpowiedzUsuńP.S.
UsuńJestem pod wrażeniem gustownego bikini ;)
Przeraziłaś przeraziłaś... Czy to ja piszę takie rzeczy na kosmetykach? Ja już nie wiem co jest w modzie... Ostanio koleżanka pokazywała męzowi mój telefon ze słowami: patrz, to ta Nokia, o której ci mówiłam.
UsuńPoczułam jak obrastam mchem, a z ust wychodzą mi rosochate pieńki. Dobrze, że mam takie bikini, nie?
Ty mnie uświadomiłaś w późnym wieku, że gałki oczne nosi się teraz na wierzchu :)
UsuńA jeśli to ta Nokia, o której myślę, to jesteś trendy i mainstreamowa i jesteś trendsetterką (co nie ma nic wspólnego z samicą setera) i w ogóle number one! Obojętne czy z mchem czy w bikini, czy w bikini omszałym.
E, to Ci pokaże coś, w czym lubują się moi synowie. Ilość straszliwości rośnie do kwadratu wraz z ilością synów. Każą mi patrzeć na takie coś, a zastrzegam, że to dopiero efekt 180 stopni, a więc połowiczny:
Usuńhttps://www.youtube.com/watch?v=HX_5zIXxKEU
A co do Nokii to nie wiem czy to ten typ. Kiedyś, kika lat temu moja komórka pozowała do zdjęć tutaj. Od tego czasu zrobiły jej się czarne plamki na ekranie, za ekran wlazł kurz, a obudowa się rozszczelnia. Bateria jest bardzo oszczędna, oszczędza mi rachunki, bo wystarcza na jakies pół godziny rozmowy. Jak umrę, spopielę się z nią.
I dziękuję za komplimenta!
Każda rzecz ma swoją granicę przydatności. Tusz ma 360 stopni, co oznacza, że po przejściu 360 stopni zauważysz, że przestanie działać. Mieszkasz na parterze, więc masz szansę utrzymać go nawet przez miesiąc. Gdybyś mieszkała na 15. piętrze bez windy, musiałabyś się tuszować zdecydowanie częściej. Nie wiem tylko, czy stopnie liczy się, że tak powiem, powrotnie, czy tylko w jedną stronę...
OdpowiedzUsuńCzyli nie dla księżniczek... ech.
UsuńNie wiem, czy wytrzymam przez miesiąc nie mrugając.
Nie chce mi sie chwalic znowu moim kreatywnym czytanie z zeszlego tygodnia, no bo to nei na temat - nie dosc, ze o zarciu to na dodatek moja kreatywnosc odtworcza a nie tfurcza.
OdpowiedzUsuńAle co do tego tuszu, to moze to ma zwiazek z zaoptrzebowaniem moim i Bozeny w kosmetyki lub farbki ktore pozwola w Kolchozia lubo tez Kopalni na taki oto efekt
https://www.youtube.com/watch?v=dRE4cs4AEhk&feature=youtu.be
Chwal się, chwal, mRufa, to mi nabija chęć dorównania Tobie w czymkolwiek, bardzo to dla mnie mobilizujące.
UsuńNo właśnie o takich czach pisałam! O! Wy też?! Musimy sobie koniecznie kupić takie farbki do ócz! Bo ja mogę rysować tylko źrenicę i kontury.
No prosze Cie PandeMonu mila, Ty mnie dorównywac? No chyba na odwrót hahaha co bedziesz sie znizac do mojego poziomu kochana, nie warto lol :D
Usuńwysle Ci emaile przy okazji bo bo za duzo gledzenia i z obrazkiem
to sie posmiejesz, a reszta niech schnie z ciekawosci (zart... ;) )
Oraz no pewa - my juz od tygodnia szukamy oficjalnie, wczesnie jbyly tylko oczy na zapalki, a czasem zapalki na oczy, ale to drugie osobliwie nie pomagalo ;) co tylko udowadnia ze kolejnosc instrukcji ma jednak znaczenie :)
UsuńBoszzz, jakie to męczące i frustrujące, że ja nigdzie nie bywam i nic nie wiem! Muszę pobiegać po blogach. Na swoje usprawiedliwienie mam jedynie to, że dopiero wczoraj zauważyłam, że nie mam połowy ulubionych blogów w blogrollu! Nie wiem jak to się mogło stać, ale rozgarniając porosty, które wyrosły na mojej pajęczynówce, dochodzę do takiego wątłego, bladego wspomnienia, że chyba w grudniu była zmiana wyglądu blogspota, prawdaż? No, to chyba wtedy mi się pogubiło...
UsuńNo, kolejność ma zawsze znaczenie! Jedynie nie, kiedy się wyżera czekoladki z bombonierki. Chociaż... hmmm...
Oczywiscie, ze przy czekoladkach ma... trzeba najpierw te gorsze wyzrec, a pozniej zakitrac sie gdzies samotnie i rozkoszowac tymi dobrymi-ulubionymi. Ewentualnei wyjac je od razu a te niedobre zaniesc do Kolchozu, zeby Szarancza zezarla, wszystk ozalezy jak bardzo sie nie lubi tych niedobrych ;) I Szaranczy...
UsuńCo mi przypomina, musze dokonac zakupow czekoladek na przemyt... dobrze, ze mi przypomnialas :)
A ja jem odwrotnie- najpierw te najulubieńsze i pyszne. A te, co zostają, siłą rzeczy z biegiem czasu nabierają cech najlepszych wśród tych, które pozostały, co czyni je ponownie najlepszymi. Hm, teraz zauważyłam, ile gimnastyki intelektualnej wymaga pożarcie czekoladek!
UsuńNo bo te proteiny z migdala tak wsiakaj w rzesy, zwiekszajac ich objetosc, ze one az puchna wrecz, i otwieraja ci oko, rozciagaja powieke górna w góre, dolna w dól - az w koncu tworzy sie z tego oka idealny okrag 360°, obramowany scisle czarnym, gestym futrem rzes.
OdpowiedzUsuńZe tez wam wszystko trzeba tlumaczyc.
(powiedziala ta, co maskary uzywala ostatnio jakies 15 lat temu, ale jak kazdy prawdziwy Polak, SIE ZNA. No.)
Aż się boję pomyśleć, co się robi w żołądku po doustrym przyjęciu migdała. Rozkwita życie wewnętrzne.
UsuńWychodzi na to, że tylko ja się tutaj maluję. I dobrze! Nie zniosłabym, żebyście jeszcze były ładniej pomalowane ode mnie, tego by już było za wiele!
To nawet sowa obraca głowę jeno o 270 stopni i robi to nie łamiąc karku ale oczami nie wywraca. A w instrukcji nie było napisane maszkara eksperymentalna? Za 3 dychy kto wie co z oka potrafią wydłubać .
OdpowiedzUsuńTo znaczy taka z NASA? Kosmicznie odlotowa? Te 3 dychy to w promocji, więc trochę mało jak na maszkarę z NASA?
UsuńJacie, jak to świetnie, że wpadłaś w rosół, Mirabelko! Stęskniłam się!
Kochana ja w tych okach rosołowych pływam nie od dziś i nieustannie. To przyjemność wielka, a nawet takie moje zboczenie, można mylić z dewiacją :)
UsuńRzućmy się sobie w ramiona!
UsuńJako przedstawiciel płci gorszego sortu zdradzę Ci, że 360 stopni to temperatura, do której można doprowadzić amanta trzepocząc miarowo. Da się znieść, ledwie dziesięć razy wyższa niż blady standard. Za tą cenę brać i sprzedawać z zyskiem koleżankom :)
OdpowiedzUsuńH.
O, H., znalazłam Cię w kubełku ze spamem, zasypało Cię jako perłę w popiele, ale już otrzepałam Twe spodnie i posadziłam na krzesełku.
UsuńAd rem.
Ale trzeba trzepotać sercem? O, to mam szansę zagotować amanta! Bo rzęsami chyba nie dam rady tak szybko. To ja lecę nabyć. Odkupisz ode mnie ze cztery jako pomysłodawca?
Na moje wychodzi, że taka masakra to służy do zakręcania rząs. Co znaczy, że robia się z nich kółka - 360 stopni. Takie teraz trendy są proszszsz Pani.
OdpowiedzUsuńAlbo, też jest taka prawdopodobność w tem, że autorem hasła chłytliwego jest absolwęt szkół co z matematyki oblał egzamin, no. I nie wie, że objętość ma inne wymiary.
Jakie? Wie NASA.
A tera lece poczytać co tam dwa dni temu powstało w garneczku...
:-X
Do tego są maszkary curly, wiem z reklam w TV! Ale nic poza tym, ja nie widzę w nich różnic. A, nie! z 3 maszkary temu, a więc z jakieś 10 lat temu miałam taka jedną przedłużająca rzęsy. Miała w sobie takie włoski, które akurat nie wydłużały mi rzęs, tylko, przyczepiając się na całej długości, robiły mi czułki samca ćmy. Fascynujące zjawisko. Zaczęłam wyczuwać feromony.
UsuńMnie się wydaje - a zaznaczam, że znawcą, a tym bardziej praktykiem nie jestem - że maszkara owa wywija powiekę aż na potylicę, dlatego 360 stopni:)
OdpowiedzUsuńBujna wyobraźnia moim przekleństwem - od razu przed mym trzecim okiem stanęła kobita w dwóch kucykach...
UsuńJa też ją taką widzę:):):)
UsuńJak dwoje ludzi widzi to samo, to z dużą dozą prawdopodobieństwa można stwierdzić, że jest to prawdą :)
UsuńMatko! rzęsy w formie kul cy cuś? Już się boję. Od czasu jak zaczęłam czytać składy tych cudów, mijając perfumerię spluwam trzy razy przez lewe ramię i podcieram się używaną halką mojej ciotki żeby złego odegnać. Ja się maluję! Spox, żadnej konkurencji Ci nie zrobię, bo większość ludzi twierdzi, że tego nie widać i tylko marnuję kosmetyki. Ja tam lubię pomarnować troszkę:-) ale należę do grupy świadomych kosmetykożerców.
OdpowiedzUsuńJa również, używam bardzo mało kosmetyków ogólnie wszystkich, a te, które mam pochodzą od firmy szanującej drzewa i króliki. W domu miałam zawsze chemię ekologiczną, biodegradowalną. Mam lekkiego hopla na tym tle, jeżeli mi finanse pozwolą, to wrócę do tego zacnego procederu.
UsuńA dla ciekawych link bodajże wczorajszy, który traktuje o kosmetykach wycofywanych i rakotworach:
https://www.quechoisir.org/decryptage-produits-cosmetiques-les-fiches-des-molecules-toxiques-a-eviter-n2019/#sodium-lauryl-sulfate-ammonium-lauryl-sulfate
A tu link do kosmetyków, których lepiej unikać. Mają wpływ także n nasz hormony; https://www.quechoisir.org/comparatif-ingredients-indesirables-n941/
UsuńO, o ten link mi chodziło! Miałam otwarte dwa okna i pomyliłam :) Dzięki Wieprzu!
UsuńŚwietna sprawa. Pozdrawiam serdecznie.
OdpowiedzUsuń