niedziela, 16 września 2012

(12) Obłoczek Aniel(s)ki cz.1



Nad łąką zmierzchało…
Między liśćmi tańczyły już ostatnie promienie słońca, rzucając gdzieniegdzie filuterne cienie, ziemia zaczęła uwalniać swój subtelny zapach wilgoci, a źdźbła traw i polnych kwiatów pokryły się drobnymi diamentami wieczornej rosy.
        Pajęczyca Anielka rozkoszowała się ciszą i ciepłem wieczoru rozciągnięta wygodnie na srebrzystej pajęczynie. Leżąc na plecach, kiwała sobie od niechcenia trzema nogami do rytmu jaki narzucała kukułka. Anielka tęsknym wzrokiem otuliła przelatującego nad nią skowronka, uśmiechnęła się do pszczoły spieszącej się do ula, puściła oczko do grubego trzmiela wchodzącego do swej ziemnej norki.
No, już najwyższa pora ich wołać- otrząsnęła się. 
- Chłopaaaaaaaaaaaaaki!- powietrze przeciął jej dźwięczny głos- do dooooooomu!
Anielka co wieczór wołała swoich trzech synków, którzy całe popołudnia bawili się na łące.
-Ach, mamo, było cudownie! Graliśmy w piłkę, ścigaliśmy się od rosochatego dębu rosnącego przy strumyku, aż do skraju łąki i z powrotem, bawiliśmy się w chowanego!
Pajęczyca bardzo lubiła takie wieczory. Ten radosny zgiełk, wspólne kolacje, przepychanki przy wieczornej toalecie.
-Chłopcy, wykąpcie się, póki rosa jeszcze jest ciepła i nie zapomnijcie umyć kądziołków!
Mycie kądziołków jest dla małych pajączków tym, czym mycie zębów dla ludzkich dzieci. Bez tego, ani rusz!
Małe pajączki strącały z liści kropelki wody i wskakiwały pod nie, ciesząc się, że rozpryskują się o ich ciałka na tysiące migoczących drobinek. Po kąpieli wskoczyły do utkanych ze źdźbeł trawy łóżeczek stojących pod pochylonym w łuk wielkim liściem łopianu.
-Jesteście gotowi?-spytała mama Pajęczyca poprawiając niesfornie opadające kołderki. (Uszyła je szczypawka z delikatnych nitek zakupionych u zaprzyjaźnionej rodziny jedwabników.)
Małe pajączki zaczęły mrużyć do snu wszystkie 24 oczka. Uwielbiały ten magiczny moment, kiedy mama zasiadała w swym bujanym fotelu z muszli ślimaków, zamykała trzy pary oczu, a jedną tylko ukradkiem spoglądała na nich spod półprzymkniętych powiek i zaczynała swą wieczorną baśń…

Ilustracja: Magdalena Pawełkiewicz-Sakowska

cdn...

3 komentarze:

  1. Boże, jakie o jest piękne! Aż chciałabym mieć gdzieś obok dzieciaczka, żeby mu to poczytać... Ale kotka też może posłuchać..
    Czekam na więcej!

    OdpowiedzUsuń
  2. Dziękuję bardzo, jest mi ogromnie miło, że bajeczka Ci się podoba. Co do czytania- wszystko przed Tobą :)W obu kwestiach :)

    OdpowiedzUsuń
  3. :))) Bardzo się cieszę! I tymczasem zabieram się za 2gą część!

    OdpowiedzUsuń

Jeśli się jeszcze wahasz, wiedz, że każdy komentarz cieszy autorkę i dodaje jej 1cm w biuście.
Dziękuję :)