piątek, 2 lutego 2018

(256) Dlaczego przykułam się łańcuchem do kaloryfera i nie mogę swobodnie olśniewać (jeszcze)

     Za dwa tygodnie... Jezu, nie! Już za tydzień! Za tydzień, w związku z moją zawrotną karierą literacką i nie tylko, mam odbyć sesję fotograficzną. I dodam, że to nie ja będę robić zdjęcia, żeby była jasność.
     Zostałam uprzedzona, że będę musiała przebierać się i to chyba kilkukrotnie, w zależności od światła i innych czynników przyrodniczo-fotograficzno-socjologicznych. Ja tam bym wolała w całkowitych ciemnościach, żeby skryć swe rysy i nie mówię tu o wyniosłości biustu npm, bo to ledwo Gubałówka. 
     W związku z powyższym zostałam zmuszona przez wewnętrzne, naglące głosy, które założyły mi skutecznie nelsona na moją odzieżową ignorancję, do wędrówki przez knieje, chaszcze, kręte dróżki upstrzone wilczymi dołami jak lustro w ośrodku pomocy socjalnej, do przedzierania się przez ostępy najeżone ostrokołami, pokonywania smoków i szalonych wiewiórek z zębami jak dłuta, nie mówiąc o drapieżnych pająkach wielkości bernardyna. No, krótko mówiąc zmusiły mnie do zrobienia porządku w szafie. Jak Skorpioczytacze zapewne się domyślają, skończyło się katastrofą, bo kto jak kto, ale ja celuję w życiowych katastrofach. Takie mam hobby jakby. No. 
     Pierwsza katastrofa, której kwaśny smak jest znany wszystkim Paniom, pulsuje mi na języku czerwonym neonem: ALE JA NIE MAM CO NA SIEBIE WŁOŻYĆ. Może dlatego, że wyrzuciłam z szafy jakieś 300 kilo niepotrzebnych, jak się okazało, ciuchów, to znaczy wyleciało prawie wszystko, prócz sukienek, koszul, białych spodni i dżinsów, bowiem kto zna Skorpiona, ten wie, że odziewa się on w koszule i takież spodnie notorycznie.
     Ale to by było pół biedy. 
    Druga tragedia ścina krew w żyłach i miesza zmysły w ciągu nanosekundy: JESTEM GRUBA. No niby stan znany Paniom również, ale w moim wydaniu stało się to NAGLE. Sama nie wiem kiedy, bo do tej pory piżama, w której chodzę całą dobę, ciągle na mnie pasuje. A jednak stało się. Potrzebuję na gwałt namiot. Dwójkę. No, może nie na gwałt, ale na sesję. Wolałabym chyba sesję z genetyką i biochemią, a więc z przedmiotami, które wchodziły mi na studiach tak boleśnie jak wchodzi drzazga pod paznokieć albo wątróbka. A tu będzie sesja jeszcze gorsza. 

     Zwłaszcza, że uznałam, że mam złą fryzurę. Jakoś mi nie pasowało coś. Przycięłam sobie zatem trochę boki przy uszach. No nie, żebym miała takie opony sięgające wysoko pod uszy, no nie. Włosy podcięłam. Musiałam wyrównywać. Potem wyrównałam grzywkę, która stałą się jakoś nienormalnie długa. No i ją też musiałam wyrównać. A potem jeszcze raz. Na końcu okazało się, ze włosy były ok, nie ok za to było z twarzą, no ale jakby nie mam drobnych na operację plastyczną, a nawet gdybym miała, to nie zdążę się zagoić. Cóż. Czytałam, że akurat rozpoczął się konkurs na projekt plakatu promującego Międzynarodowy Festiwal Teatrów Plenerowych i Ulicznych. Moje szanse rosną.

     Cóż bis... Wyciągnęłam zgrzewkę wody z garażu, zapleśniałe suchary zza szafek i przykułam się grubym łańcuchem do kaloryfera, po czym związałam sobie dla pewności ręce sznurem do bielizny, uprzednio wyrzuciwszy nożyczki, żeby mnie nie kusiło wyrównywać ponownie. Moi synowie mają zakaz reagowania na moje ciasteczkowe rozkazy, zakaz ulegania błaganiom i szantażom różnej treści, a także mają nie lękać się moich gróźb karalnych. (Ja tam bym się bała strasznie). Pod żadnym pozorem nie mają dać się zwieść mojemu słodkiemu głosowi syreny, mamiącemu, że tylko to jedno maleńkie i to z wydłubaną czekoladą. NIE. Żadnej wydłubanej czekolady z piegusków! Zakaz jabłeczników, serników i ciastek pod groźbą wydziedziczenia i wprowadzenia ostrych restrykcji czasowych w korzystaniu z xboxa. Co jak co, ale to ostatnie działa niewymownie. Od godziny łkam, żeby mi ktoś odgarnął włosy z oka. Paluszkiem.

     Boże! Świeć Panie nad moją tuszą!

A one się tak do mnie śmieją!


34 komentarze:

  1. I moją rzutem na taśmę przy okazji!

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Dobra, Errato, niech świeci latarką nad nami obiema! ;)

      Usuń
  2. No. Zima jest cool, że pozwala ukryć wszystkie zwisy i powiewajki cielesne...niestety, z wiosną brzuszki zaczynają dyndać spod spódniczek i ocierać się o nagie kolanka.... A tu jeszcze zdjęcia! A może uprzesz się, żeby robili tylko zdjęcie zza ucha i kawałek ust? Ja bym pozwoliła zrobić zdjęcie oczu i kawałek nosa (nie caly, bo tam też się tłuszcz na końcówce gromadzi. Ech, Skorpion, tak to jest, jak Ci się chce być sławną...potem pewnie Agent, Taniec z Gwiazdami, Rewia na Lodzie, rOLNKI sZUKA żONY..i Iron Moniś. Ale ja trzymam kciuki. Tylko nie przesadź z nagimi fotkami na Insta!Buzi.

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Zdjęcia mają być tylko portretowe w zamyśle. To ja w szale chcę jak Podkowiński i idę w nagość - będzie widać gołą twarz, dłonie, dekolt i stopy, ale kto wie, kto wie... Wróć! Twarz nie będzie goła! Nawet śmieci nie ośmielę się wyrzucić bez makijażu, bo wyczuwam ten sarkazm w głosie wron.
      Wszystkie te atrakcje telewizyjne nie dla mnie, bo łaczy je jedno - TANIEC. A ja jestem jedyną kobietą-drewnem, która tego nigdy nie czyni. Powinnaś mnie nauczyć, stanowczo.
      Ale program Iron Moniś mi pasuje ;) Ja mam duszę non iron przejedziesz walcem i ona się pręży, hartowana!
      Cmokam szaleńczo, Wieprzu!

      Usuń
  3. zaproponuj sesję w ciepłych krajach - strój skończy się na bikini, a sauna nieustająca może jakoś uprasuje te Twoje (domniemane) nadmiarowości.

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. To jest myśl! Ciepłe kraje! Że też o tym nie pomyślałam. Skoryguję się samodzielnie bez użycia skalpela, owijając się folią spożywczą. Nikt nie zauważy. Dzięki za poradę!

      Usuń
    2. A może właśnie zimne kraje?
      Zdjęcie w stroju inuickim: futrzane futro i tylko oczy widać, nieco skośne od mrozu?

      Usuń
    3. A nie pomylą mnie z indiańskim tipi?
      Fakt faktem, że podróże kształcą i dają wiele możliwości :) Oby jeszcze ciało kształtowały!

      Usuń
    4. Ale nie wazne czy kraj cieply czy zimny, zawsze mozna po sama szyje wskoczyc do hot tub, piany sie z tego narobi i juz Skorpion wyglada jak Miss Universe przeciez grzywka podcieta.

      Usuń
    5. No proszz, Star. Jako ta Wenusa, nie? Muszę podsunąć ten iście filmowy trik fotografowi. Obłożę sobie włosy pianą i będzie piknie.

      Usuń
  4. Jesteś Skorpion. Bez znaczenia ile ważysz, co masz na głowie, a co w szafie - Skorpion. I to jest bardzo dużo. I to absolutnie wystarczy.

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Lisie, jak Ty wiesz... Strzał w dziesiątkę. Skorpion to nie znak Zodiaku, to stan umysłu :) Taaaaak, to wystarczy, od razu napompowała mi się pierś, oko błysnęło, garb uległ absorpcji.
      Taaak, to jest ta myśl, której muszę się trzymać. Ściskam w kolanach!

      Usuń
  5. moje dotychczas najfajniejsze zdjęcie pochodzi z czasu nieodległego, gdy nagle mi w kalendarzu wyskoczyło rzymskie L.
    L jak luz. L jak Lucky. L jak Lujnij na to. L jak luźny sweter co przykryje. L jak Live. Leraksuj się i Luzuj :) b.

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Leraksuję się jak mogę :) Normalnie jestem tak zleraksowana, że szok! :D

      Wiem, wiem, jakby jednak to u mnie nie zadziałało, to jest niezawodny sposób, by zdjęcia się spodobały. Taka ostatnia deska ratunku. Trzeba wyjąć je po dziesięciu latach. A w wieku 90 lat osiągnę stan nirwany, wszystko mi się już będzie podobać :)

      Usuń
  6. Przypominam tylko, że TOBIE NIE WOLNO JEŚĆ CUKRU!

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Wiem. I nabiału. I mięsa. Cytrusów, pomidorów. I przetworów mącznych. Mogę tylko kaszę jaglaną. Jarzyny tylko gotowane. Wiem, wiem, wiem, zabij mnie.
      A dzisiaj zjadłam kawałeczek serka pleśniowego... Ja tak uwielbiam jeść, a nic nie mogę. Szarpię się na łańcuchu!!!! Zaraz zjem dywan. Aha, nie mam dywanów. To dobrze, bo chyba tez bym nie mogła?
      Wszystko dlatego, ze mi się polepszyło!

      Usuń
  7. Wytrzymaj! Dla dobra nauki, kultury i przyszłych pokoleń wytrzymaj! Będzie dobrze, ja trzymam kciuki :-)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Próbuję. Łamię bowiem wszelkie zasady żrąc, albowiem Pies się wygadał, ze mi nie wolno. A żrę :) Uwielbiam jeść, cóż poradzić. Ale kaganiec na słodkie założyłam, no, trochę może wsunę między druty trochę jabłecznika...
      Cmoooooooook, Krusz, cieszę się, że wpadłaś!

      Usuń
    2. Ahaaaa- jest niedziela. Krusz, o 7.10 w niedzielę się śpi!

      Usuń
  8. Dasz radę, Monia, dasz radę!

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Chuda, zjadłam dziś pięterko ptasiego mleczka... Ale nie mów nikomu, dobra?

      Usuń
    2. Dzisiaj ciasteczki i całą czekoladę. Cóż. Będę strzelać guzikami koszuli, ale będę szczęśliwa :D

      Usuń
    3. Przyznaj się: przykułas się do kalafiora przy cukierniczym stoisku!!! Jak mogłaś, zaraz tam wpadnę i jak Ci zabiorę te zapasy spod dywanu to zobaczysz! Przyznaj się co jeszcze tam schowałas a nam tu bajeczki opowiadasz!
      Ale coś jest w powietrzu bo i ja dziś ptasie mleczko wyciągnęłam z głębi kredensu...

      Usuń
  9. A dlaczegóz to do zdjecia nie mozesz isc w tych spodniach i koszuli? Wlosy tez bym jednak raczej zostawila :)))
    A tak w ogóle to jestes typem fotogenicznym (stwierdzam pól-profesjonalnie. no, nawet w trzech czwartych profesjonalnie) wiec nie masz sie czego obawiac. O.

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. No oczywizda, Diable, że w spodniach i koszuli, no pewnie, ze nie w opiętych lateksach. To by mi zaszkodziło na skórę.Swojego czasu Ela Wu. publikowała cykl "Jak dobrze wyglądać na zdjęciach". Podchwyciła to Jarecka szyjąc sobie opończę na głowę z kaktusem na czubku. Zastanawiam się właśnie, czy nie wypożyczyć.
      Oraz ważne: publikuję jedynie zdjęcia, które przechodzą przez ścisłą, barrrdzo ścisłą selekcję. Teraz zaczęłam się obawiać więcej. No, wszystko w rękach fotografa, ja się wyluzowuję. Luuuuuuuuuuuuuz. Guma z gaci, południowa flegma, dyndanie nóżką.

      Usuń
  10. Ej, ale naprawdę myślisz, że Skorpiowielbiciele mają figurę jak mm i czytają Cię w przerwie między siłownia a robieniem sałatki z liści?! Słuchaj lisa, Skorpion to Skorpion. I nic ciastkom do tego! 😉

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. No ja mam nadzieję, że nie! I że nie chodzą na siłownię i nie jedzą rukoli jak zwierzęta! ;) Racjonalna gimnastyka wystarczy.
      O raju, chyba muszę częściej publikować takie posty, to się nasłucham pochwał i nasycę moją próżność ;)
      Tak, Ago, miejmy ciastka w de.! Dokładnie tam :D

      Usuń
    2. SKORPIOWIELBICIELE!!! O rany, SkorpioWIELBICIELE! Mam wielbicieli! Noooo, wydrukuję sobie te komentarze i powieszę nad łóżkiem.

      Usuń
    3. E, nieeee, no ja osobiscie nie pogardze salatka z lisci, bardzo lubie. Jesli na deser potem dostane ciastki!!!! :)))))
      Aga, trafilas w punkt, usmialam sie na sama wizje mnie na silowni :D Boze, to by musiala byc taka dla emerytów ze schorzeniami stawów chyba, maksymalne obciazenie nie mogloby przekroczyc ciezaru bochenka chleba albo szklanki herbaty...

      Usuń
    4. Ja też właśnie jedną ręką kanapkę z bochenka chleba, z drugą baniak herbaty. Czekajcie, a może tak właśnie jest na siłowniach, tylko my tego nie wiemy? Przecież tyle ludzi tam chodzi, niepodobna, by się tam celowo samoudręczać?

      Tak, ciastki i torty. Ptasie mleczka i mleko w tubce. A na to cienka kołderka z liści. I znowu kolejna warstwa! A co!

      Usuń
  11. Podobną traumę przeżyłem, kiedy przypadkiem wygrzebałem z przepastnych wątpi mojej szafy studenckie dżinsy, tzw skinny jeans i zamiast je odrzucić, najlepiej prosto do kubła na śmieci (o durny ja!), usiłowałem je włożyć, niestety z sukcesem bardzo połowicznym, bowiem nie dały się zapiąć. Skurczyły się nienoszone...

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Cudna historia, acz o dramatycznym dla mnie wydźwięku. Już spieszę z wyjaśnieniem.
      Otóż jako dziewczę studenckie i jeszcze jakiś czas po ważyłam 55 kilo przy wzroście 170. Obwód pasa wynosił 64 cm.
      Ale to się zmieniło, oj bardzo i obecnie swoją wagę, która jest SPORO większa, uważam za swoją. I wic w tym, że ja się nie mieszczę w spodnie, z tej drugiej części życia. Nie wspominając o dwuletnim epizodzie, kiedy ważyłam 15 kilo więcej niż teraz. I już nie chcę dam dążyć, a te wszystkie ciasteczki, zdradliwe kremy i trzęsące się na mój widok ptasie mleczka wyciągają swe macki i mówią chodź, zabawimy się, chodź będzie przyjemnie. I ja idę, zwabiona tymi syrenimi głosami, jak ślepy w paszczę lwa.
      Musze wstawić tytanowe implanty swojej silnej woli i już.

      Usuń
  12. To w piżamie sesja passe?
    Jeny Ranny Julek Wszyscy Święci ...mówisz że piżama Twoja leży jak ulał? To czemuż to czemuż moja nie chce się ze mną układać.

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Nie wiem, ja tam na swoją nie narzekam.
      Może masz XS, Mirabelko? Kup XL - poczujesz się jak w raju!

      Usuń

Jeśli się jeszcze wahasz, wiedz, że każdy komentarz cieszy autorkę i dodaje jej 1cm w biuście.
Dziękuję :)