piątek, 14 listopada 2014

(151) Rękodzieło niemal artystyczne!

       No, jestem już.
    Byłam bardzo, bardzo daleko, bo aż na biegunie, gdzie rozmawiałam z Zimą. Otóż mam wiadomość: możecie już powoli wdziewać ciepłe gatki, szukać grubej skarpety do pary, męska część Czytelników niech szuka barchanowych kalesonów (tak, tak, wiem), a damska niech wygrzebuje rajtki z dna szaf. Zaprawdę, powiadam Wam, zima już idzie, albowiem skończyłam dziergać komin. Wiedzcie, że mieliśmy tak łaskawą pogodę tylko i wyłącznie z powodu mojej drutowej indolencji. Pobrałam co prawda lekcję instruktażową od Izabelki, ale gdy tylko wyszła, szufladka z napisem Uwaga, druty!, została zatrzaśnięta z hukiem i ponownie podłączona pod 230V.
Ale ziarno padło. Na nie padła kobyłka u płota. A sama kobyłka padła na zawał. Na spoczywające na dnie tej żywej piramidy, wspomniane ziarno, spływały zdroje inspiracji od Eli de Wu, która pasła je do nieprzytomności wytworami swych paluszków. Ziarno strzeliło w pąk, a pąk pękł kwieciem. I stało się. Porodziłam komin i siostrę jego pomniejszą, zwaną z francuska etui. Komin w założeniu ma ocieplać ludzką szyję, a etui jedną komórkę. WARM AND PEACE!
Na zdjęciu komin ociepla koci zadek, którego właścicielka, po przeprowadzeniu wnikliwej kontroli technicznej i to na każdym etapie produkcji, zaakceptowała go, hosanna!, jeszcze w fazie nitkowej mejozy. Na dalszych ilustracjach prezent w kobaltowych powijakach, który spoczywał od tygodnia pod kluczem. Nic tak nie smakuje jak długie oczekiwanie na coś pięknego. I zgrał się kolorystycznie!





No i debiut na wizji mojej archaicznej, rodzinnej pranokii. W jej trzewia wlazły dziś życzenia od Waterloo, a do skrzynki wskoczyły analogowe, prawdziwe, namacalne życzenia od Momarty! Z Inwentaryzacją Krotochwil sapałyśmy w słuchawkę przez 57 telefonominut. Brać i Siostr Blogowa jest nieoceniona! Dziękuję Wam!

     I nie zgadniecie co się stało! :O
Nie tak dawno temu, w komentarzach o >>>tutaj łkałam malowniczo i rzewnie w obrus i ręczniczki jednorazowego użytku, że nie dożyję chwili, kiedy gdy moje marzenie się spełni. Marzenie o kwieciu zwanym eustomą. I kwieciem tym zostałam obsypana dziś o poranku o godzinie 7.45. W roli obsypywacza wystąpił Małż, w roli obsypywanki - ja, w roli kwiecia - i tu uwaga - kwiecie eustomy! W kolorze krem łamany przez biel. O raju!
Albowiem dziś świętują urodziny Leopold Staff, Claude Monet, Astrid Lindgren, mój Tata i ja. A kto jeszcze, można przeczytać >>>tutaj. Jednakże, zdaje się, że tylko ja zażyłam prysznica z flory. Zjawisko floracji zostało upamiętnione, bo nie wiem czy dociągnę kolejne 17 lat, by sytuacja się powtórzyła. Zdjęcia przy sztucznym ledowym oświetleniu, więc cienie godne Pirenejów. A na końcu, wiadomo, flora z fauną, pełna asymilacja. Bukiet jest naprawdę ogromny, ale kot o wadze 7,5 kilo (waga Limy zanotowana przed rozsypaniem się szklanej wagi w granulat), przyćmiewa go swoją wielkością.



Ja obżehałam kwiaty?! Wydawało ci się, moja matko!
      I tak to kolejny roczek pyknął mnie i blogowi memu. :) Dziękuję, że jesteście, bo kiedyś, może nie uwierzycie, byłam zupełnie sama. Wielu z Was przeszło na drugą stronę ekranu. Naprawdę, jest nas bardzo dużo :) Spotykamy się, gadamy sobie osobiście, telefonicznie, mailowo, na fb. Piszecie do mnie, komentujecie, spotykamy się. Jestem Wam ogromnie wdzięczna!   Dzięki temu, że dostaję sygnały, że to, co robię, podoba Wam się, mogę marzyć ciągle o nowych rzeczach. A teraz marzę o wyżynach! Jak zwykle łeb w chmurach!
Ściskam Was, Kochaaaaaaani moi! Acha - znacie Karola Olgierda Borchardta? Napisał fenomenalną książkę, którą czytałam sto razy pt.: "Znaczy Kapitan". Jego "Szaman morski" towarzyszył mi audiobookowo podczas klecenia moich dziewiczych dziergadeł. Polecam! I dziękuję Dobremu Duszkowi za przypomnienie mi o nim :*

No, lecę na serniczek. A na 21.00 do Kina Muza! Nie byłam tam 20 lat! To jedno z ostatnich poznańskich kin, które oparło się multiplexom. Bardzo chciałam tam pójść, a w dzień urodzin - bilet i kawka gratis, wiedzieliście? :) 

Cmok!

42 komentarze:

  1. Happy birthday to you,
    Happy birthday to you,
    Happy birthday pandeMonia,
    Happy birthday to youuuuuuu:)

    A najlepszym, zaprawdę, prezentem będzie to, że nie usłyszysz, jak śpiewam. Nie tylko żyj, ale pisz nam sto lat i jeszcze dłużej:)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Beato, stukrotne dzięki! Och, od tej chwili moim marzeniem jest posłuchać jak śpiewasz! Koniecznie! Mogę zaśpiewać z Tobą w duecie, co więcej na pewno zrobimy karierę w szołbiznesie. Swojego czasu byłam w chórze szkolnym. Zajęcia prowadziła bardzo wykształcona, a przy tym piękna kobieta o cudownie krystalicznym głosie i słuchu - Pani Ewa Ereńska-Suszek. Swoją drogą przydałby się post chwalebny na Jej cześć. Traf chciał, że chór przejął chwilowo Pan. I po przesłuchaniu... wyrzucił mnie! Aaaa!

      Usuń
    2. Kariera otworem stoi przed nami, to rzecz pewna, albowiem lat 9 w chórze śpiewałam. Dlatego czysto śpiewam tylko w grupie, najlepiej dużej, i tylko w pierwszym głosie. Mam w tzw. repertułarze "Oj chmielu, chmielu", "Dzień Zwycięstwa" i... "Requiem" Mozarta.
      Do dzieła, czyli do duetu więc!

      Usuń
    3. Och, zgramy się na pewno! Ja właśnie też nie mam ciągot do występów jako solistka chóralna. Mam tez bogaty repertuar! "Wolności słoooońce pieeeeści lazur, łodź nasza płyyyyynie w świaaaaata dal! Z okręęęęętu duuuumnieee polska flaga uśmieeeechaaaa się do złotych fal! I póóóóki kropla jeeest w Bałtyku, poooolskiem mooorzem bęęędzieeeesz Ty!!!!"
      "Gdzie staaara chatka, tam staaara maaatka krząta się przy wieczeeerzy!" - Moniuszko bodajże.
      Ale na to powinien wkroczyć Małż, który był faktycznie chórzystą z górnej półki, bo śpiewał w chórze "Polskie Słowiki" Kurczewskiego. I objechał pół świata w tych śmiesznych pantalonach. Jeszcze nas z posad wygryzie!

      Usuń
  2. No kochana, pięknie Ci wyszło to komino. A torebusia na komóreczkę palce lizać. Pięknie, pięknie - brawo! I raz jeszcze życzę Ci najsłodszych urodzin i spełnienia marzeń :)))

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Och, Mistrzyni chwali! Jam niegodna Twej włóczki całować!
      Dziękuję, dziękuję za życzenia i nauki przedmotkowe!

      Usuń
  3. Jeszcze raz całusy i przytulasy urorurodzinowe. Co tam będę na Tobie oszczędzać!

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Mam tak wielkie obwody, że ani krawiec, ani tkacz, ani przytulacz nie może szczędzić!
      Dziękuję!!!!! :)

      Usuń
  4. Po pierwsze : STO LAT! STO LAT! :))

    A po drugie zrób coś z tą zimą, bo ja jestem dopiero w połowie komina. Czerwonego :)

    Serniczek? Mniam :)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Dziękuję! Oby sto lat bez demencji i dolegliwości somatycznych!
      Och, czerwony komin! Ależ będziesz z niego buchać iskrami! Jako robótkowa neofitka koniecznie muszę go zobaczyć!
      Serniczek przeciskam przez łącze internetowe, podstaw proszę talerzyk :)
      Dziękuję za życzenia! :*

      Usuń
  5. Kochana, spełnienia marzeń i twardego kręgosłupa!!!! Cudownie świętujesz, zasługujesz na tych wszystkich świetnych ludzi i więcej, eustomy - uwielbiam, piękne!, kot? myślałam, że ryś :D. Rękodzieło? Czapy z głów! Ewentualnie chusty nawet :-). Ściskam mocno i nocno, świętuj cały weekend!!! :-*

    Ps. Z zacnymi na liście urodzin jesteś. Aż zajrzałam zerknąć po więcej, egoizm nakazał mi sprawdzić i siebie i co? Połowa reprezentacji piłki nożnej z mojego dnia/miesiąca (ale o co chodzi?!), co gorsza - mnie tam nie ma, no ale jak to? :P

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Dziękuję za życzenia! Przydadzą się ogromnie, bo dziś właśnie kręgosłup odmawia posłuszeństwa.
      Tak, eustomy są cudne. Uwielbiam! I mają takie piękne kolory! Są delikatne, ale mocne.
      Kot jest rzeczywiście duży, no ale to największa rasa kotów. Chłopaki mogą mieć nawet 12 kilo. Ale Limka w środku jest malutka i szczuplutka, ma za duże futerko po prostu.
      Rękodzieło druciane moje pierwsze w życiu :D Dotychczas dłubałam tylko szydełkiem i rączkami. Na razie umiem tylko trzy ściego, no ale wszystko przede mną :)

      Dlaczego Ciebie tam nie ma jeszcze? Jedynym wytłumaczeniem jest, że przez pomyłkę i niedopatrzenie!
      Buziaki mamo Ammara! Dziękuję! Fakt, tylu dobrych i mądrych ludzi mnie otacza, aż nie mogę w to uwierzyć! ♥

      Usuń
    2. A buu to leż i pachnij, kręgosłup odpoczywaj, koniecznie! Urodziny powinny trwać przynajmniej 3 dni! :-D Ja w swoje trochę poświętowałam po robocie z dzieckiem (bo małżon był nieobecny, jak zwykle ostatnio), ale na prezenty (wspaniałe absolutnie i w sporej ilości, bo od kilku osób z rodziny, spoza i ze 2 ode mnie dla mnie :D) wciąż czekam - lecą, lecą razem z prezentami na grudniowe urodziny dziecka. Ja to się naczekam ... Ale dzięki temu można powiedzieć, że obchody rozciągają się u mnie na 2 miesiące :D.

      Mi się kotek skojarzył z rysiem, bo na jednym zdjęciu ma takie pędzelki na uszkach. Absolutnie nie sugerowałam nadwagi czy otyłości, a nawet jakby było jej dużo poza futrem? No to przecież więcej do kochania :-).

      Pierwszy raz i takie efekty? Szał!!

      To jest skandal, już napisałam do moderatorów strony z zażaleniem! ;-)Skandaliczne niedopatrzenie :P

      Uwierz w to, na co zasługujesz :-* ♥

      Usuń
    3. Tak, najlepiej sobie samej sprawiać prezenty, przynajmniej człowiek się cieszy :)
      hihi wiem, że z powodu pędzelków, maincoony tak mają :) Fajowe to jest! Lima się nie obrazi za grubasa, jako i ja! Przyzwyczaiłyśmy się :)
      :*

      Usuń
  6. Skorpionie luby! Żyj nam, pisz nam, łachocz synapsy kolcem swem czułem!

    -Twa blogowa WielbicElka

    Czy byłaś rozdarta jak ta sosna- Tu Wnuczka MM, a tu własna Muza wzywa ?

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Elu, to ja wielbię Cię od lat nastu, co jest zupełnie niewytłumaczalne, bo same mamy dopiero piętnaście. I nigdy, przenigdy nie myślałam, że będziesz czytelniczką tego blożka. To dla mnie zaszczyt!
      Postaram się łachotać tak Twe dendryty, żeby były zadowolnione!

      No właśnie nie rozdarłam się w rozkroku, wyobraź sobie! Albowiem książkę kupiła dla mnie moja Mama i chciała mi ją wręczyć momentalnie po zakupie. Wstrzymałam Ją w cuglach i poprosiłam o złożenie w darze urodzinowym. Stąd miałam czas do 14.11. na moje DIY. Zdążyłam! :) Dziś wieczorem ją pochłonę jak fagocyt.
      Dziękuję dziękuję!

      Usuń
  7. ♥ ♥ ♥ ♥ ♥ ♥ ♥ ♥ ♥ ♥ ♥ ♥ ♥ ♥ ♥ ♥ ♥ ♥ ♥ ♥ ♥ ♥ ♥ ♥ ♥ ♥ ♥ ♥ ♥ ♥ ♥ ♥ ♥ ♥ ♥ ♥ ♥ ♥ ♥ ♥ ♥ ♥ ♥ ♥ ♥ ♥ ♥ ♥ ♥ ♥ ♥ ♥ ♥ ♥ ♥ ♥ ♥ ♥ ♥ ♥ ♥ ♥ ♥ ♥ ♥ ♥ ♥ ♥ ♥ ♥ ♥ ♥ ♥ ♥ ♥ ♥ ♥ ♥ ♥ ♥ ♥ ♥ ♥ ♥ ♥ ♥ ♥ ♥ ♥ ♥ ♥ ♥ ♥ ♥ ♥ ♥ ♥ ♥ ♥ ♥ ♥ ♥ ♥ ♥ ♥ ♥ ♥ ♥ ♥ ♥ ♥ ♥ ♥ ♥ ♥ ♥ ♥ ♥ ♥ ♥ ♥ ♥ ♥ ♥ ♥ ♥ ♥ ♥ ♥ ♥ ♥ ♥ ♥ ♥ ♥ ♥ ♥ ♥ ♥ ♥ ♥ ♥ ♥ ♥ ♥ ♥ ♥ ♥ ♥ ♥ ♥ ♥ ♥ ♥ ♥ ♥ ♥ ♥ ♥ ♥ ♥ ♥ ♥ ♥ ♥ ♥ ♥ ♥ ♥ ♥ ♥ ♥ ♥ ♥ ♥ ♥ ♥ ♥ ♥ ♥ ♥ ♥ ♥ ♥ ♥ ♥ ♥ ♥ ♥ ♥ ♥ ♥ ♥ ♥ ♥ ♥ ♥ ♥ ♥ ♥ ♥ ♥ ♥ ♥ ♥ ♥ ♥ ♥ ♥ ♥ ♥ ♥ ♥ ♥ ♥ ♥ ♥ ♥ ♥ ♥ ♥ ♥ ♥ ♥ ♥ ♥ ♥ ♥ ♥ ♥ ♥ ♥ ♥ ♥ ♥ ♥ ♥ ♥ ♥ ♥ ♥ ♥ ♥ ♥ ♥ ♥ ♥ ♥ ♥ ♥ ♥ ♥ ♥ ♥ ♥ ♥ ♥ ♥ ♥ ♥ STO LAT! :-)))))

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Nareszcie zadziałało! Dziękuję za tę lawinę miłości! ♥ Jeśli serce to rok, to będę żyć 214 lat! :)

      Usuń
    2. Alt + 3 :-) - jak się okazało, u mnie ta kombinacja działa i z tej radości i wielkiej do Ciebie miłości i Twoich urodzin - no po prostu musiałam musiałam to z siebie wyrzucić w takiej ilości :-))). Niech będzie DWIEŚCIE CZTERNAŚCIE LAT! :-))) (medycyna w końcu ciągle idzie naprzód)

      Usuń
    3. Ha! A u mnie moja kombinacja przestała działać! Aaaa!
      Ale działa Twoja! Być może moja działała tylko dlatego, że słabo dusiłam shift, który, jak się okazuje, był kompletnie bez sensu?
      Pora umierać! Boję się, że mój mózg zmieni się w przezroczystą galaretę, bo, jak widać z powyższego, proces zainicjowany.

      Usuń
  8. Chyba normalnie po znajomości załatwię sobie jakąś rencinkę, co by mieć kiedy dziergać kominy. Niestety, przy moich umiejętnościach będzie musiała to być renta dożywotnia, gdyż zanim stworzę dzieło tak cudnej urody jak Twoje, pewnie upłyną wieki całe:)
    (I ach, ach, jakżeż Ci zazdroszczę obsypania kwieciem! Chyba wydrukuję Twój post w niezliczonej ilości egzemplarzy i w okresie bezpośrednio poprzedzającym moje urodziny porozrzucam po domu, celem domyślenia męża!)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Jak masz znajomości rencinkowe to ja tez poproszę. Znowu mi zwiądł mój sztywny kwiatek, co za skubaniec! Nie miałabym nic przeciwko dożywotniej. Będziemy sobie leżeć i dłubać drutami w protezach. Mamy pół wieczności przed sobą.
      Co do kwiecia. Ekhem. Ja czekałam 17 lat! Zacznij udeptywać grunt, wydruki posta, wydruki kwiecia, lekkie perswazje. Powinno podziałąć :)
      Jeszcze raz bardzo dziękuję za życzenia! Wprawiły mnie w radosne osłupienie, sprawiając perwersyjną przyjemność! :)

      Usuń
  9. Moniu, jeszcze raz ukochy!
    Zdolna z Ciebie bestyja, takie cacko wydziergać! Ho, ho ho...!
    po tym, co dziś zobaczyłam u Jareckiej, kapcie mi spadły do podziemnych garaży... że też takie cuda można wyczarować!
    Już widzę, co u Ciebie będzie za chwilkę:)
    Tak mnie dziewczyny rozochociłyście, że chwilowo odłożyłam pędzle i zaplątałam paluchy w mulinie:) Problem w tym, że nie mam ani szydła, ani worka włóczek, ani nawet drutów...:) ale słupek za słupkiem uprawiam niteczkową medytację.

    A jaki grali film?
    Uściski ogromniaste!

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Dziękuję! Cmok!
      Alko, rok temu moja Ciocia Irka przeniosła się na drugą, lepszą stronę, a że była starą panną, to pozostawiła po sobie bogate wiano, które zdeponowałam w garażu. Wiano obejmuje dwa kartony włóczek przeróżnej maści oraz dwa kilo drutów. Tak mnie to rozochociło (prócz śmierci), że kwestią czasu było tylko machanie drutem. Nie lubię jednak trzymać metalu w dłoni, wolę coś cieplejszego i mniej śliskiego. Zaopatrzyłam się więc drogą kupna na A. w druty bambusowe - 2 komplety oraz zestaw szydełek bambusowych sztuk bodajże pięć. Zakupiłam również wełenkę. Wełenka była w kilku tonacjach kolorystycznych, ja chciałam koniecznie grubą i cieniowaną. Jak widać, denatka była mi poniekąd muzą.

      Do kina chciałam iść na Lewiatana, ale niestety Małż nie zdążyłby na wcześniejszą godzinę, a i, jako, że to premiera, pomyślałam, że będą na niej dzikie tłumy. Tymczasem to na moim filmie były dzikie hordy! Przed seansem rozdawano/sprzedawano bowiem piwo z pomniejszej warzelni i rozlosowywano pakiety nagród. W związku z powyższym z racji tłoku, małych foteli, ścisku i zapachu, zacytuję Małża - czuliśmy się, jakbyśmy film oglądali w Ikarusie. Poszliśmy na francuski hit na, nota bene, "Za jakie grzechy, dobry Boże?".

      Usuń
  10. Sto-larz! Sto-larz! A także ślusarz, parasolnik i tapicer. Moja Matka się była urodziła tegoż dnia, ino parę (dziesiąt) lat wcześniej i zaopatrzyłam ją z tej okazji w wino musujące różowe, które spijemy na cześć w poniedziałek. Gdyż albowiem przez weekend pracuję i muszę pozostawać trzeźwe. Wypijemy i za Monię ze sto-larzem.
    A włóczka kominowa prześliczna, ale eustoma bije wszystko na łeb. Cudne zielsko!

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Dziękuję! Dziękuję w imieniu włóczki i eustomy!
      Ojej, Mama Dodo też? Uściski urodzinowe! Jest nas coraz więcej! Ja urodziłam się dokładnie w 30 urodziny mojego Taty. Wychylcie kielich za nas, ja wczoraj wypiłam trzy kawy i pół filmu dygotałam jak kofeinistka. Na zdrowie!

      Usuń
  11. Jakże? Ominął mnie chóralny śpiew STO LAT?
    Tedy spiewam solo, przykro mi :)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Nie ominął, my jeszcze śpiewamy! Ale zaśpiewaj solo, niech nam też się zrobi przykro! :*

      Usuń
  12. Nieśmiało czapkę miętoląc w dłoni
    życzę lat pięciuset PandeMoni :)
    Niechaj nam żyje
    kominy szyje
    swe blogi wypasa
    hop sa sa hop sa sa!

    Wiem, że znów musztarda po obiedzie, widać rola zgagi jest mi w gwiazdach pisana ;-P
    Moniu, wszystkiego najlepszego, a przed robótką na kolana klękam i jak dziecko bełkoczę, bo ja NIC z takich rzeczy nie umiem, nic a nic. Robię za to kolejną nalewkę, tym razem z pigwowca. Jeśli wyjdzie smaczna, Pani sobie życzy flaszeczkę upominkową? Wstążką słomy przepasaną? Jeśli tak, to adresik prosz, na moję emalię Pani znaną. Buziaki :-*

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Cudowny poemat! Widzę CIę, widzę, jako żywą, miętolącą czapkę maciejówkę i drapiącą się po krzyżach. Koszulina wyłazi z parcianych spodni, spadająca szelka, nos zasmarkany. Pójdź w me ramiona!
      Jejku, Pani życzy, jak najbardziej! O raju naprawdę? To zapakuj siebie w paczuszkę również! Popijemy sobie razem hydroksyzynki! Ależ spotkanie! ♥
      Dziękuję!!!

      Usuń
  13. No to ja też wierszem:


    Niech Ci obrusy plamoodporne,
    Niech Ci delfinki oba upiorne
    Kwiatki i jaja pomrowa
    Śpiewają: bądź nam zdrowa!


    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Zwizualizowałam sobie natychmiast ten niecodzienny chór :D hehe
      Jak Muppet Show! Dziękuję, dziękuję! Co za niecodzienne doznania!
      Postaram się sprostać życzeniom!

      Usuń
  14. Lomatkobosko, to ja spózniona taka, nie wiedzialam ze tu taka wiekopomna chwila nadejszla! Wszystkiego co tylko sobie marzysz, Moniko, Ci zycze, zeby sie spelnialo i ukladalo po twojemu! I nawet w koncu eustomy sa :) I kota masz przecudownego, z tymi sowimi uszami! Sciskam po stokroc i calusy digitalne sle! Cmok cmok!

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Jejku, jakie życzenia! Dziękuję mój Diable! :***
      Mnie się marzy, żebyś ilustrowała wszystkich i wszystko, bo cuda spod ogona Ci wychodzą! :P
      Eustomy i kot dziękują :) Kot niestety niewyraźny, bo ciągle w locie, a migawkę miałam nastawioną na długi czas z racji piekielnych ciemności w chałupie. Ale najważniejsze momenty kota widać ;)
      Cmoooooooooooooooooooooooooooook!!

      Usuń
  15. Jak tak dalej pojdzie to bede mial klopoty, gdy moja zona odkryje, ze wielbie Cie skrycie!!!
    Az strach pomyslec, co zdradzisz nam za rok. W ubieglym (gdy zaczalem Cie czytac) okazalo sie, ze ma najukochansza corka tez z 14/11, a dzis sie dowiaduje, ze jedna z dwoch ksiazek, jaka moglbym zabrac na wyprawe zaglowa wokol Afryki (druga to tegoz autora 'Krazownik spod Somosierry') jest Twoja ulubiona i rowniez zaczytywana wielokrotnie. No, no.... Wszystkiego najlepszego i stu lat nie tylko blogowania!

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Fanie z Belfastu, umilony i wierny! Powiedz swej Żonie ode mnie, że wielbię ją skrycie za to, że wydała na świat skorpiona 14.11. i to żeńskiego!
      Och, no popatrz, co za zbieg okoliczności! Weź mnie, weź na tę wyprawę! Trenowałam kiedyś żeglarstwo! Mogę być świetnym odbojnikiem albo balastem, a jak będzie flauta, to zedrę z siebie koszulinę na spinaker! Akurat gabarytowo pasuje!
      Serdeczności!! I dziękuję za życzenia, postaram się dociągnąć do setki!

      Usuń
    2. Och PandeMoniu, z najwieksza przyjemnoscia bym to uczynil (kolejne punkty ujemne u Malzonki) ale to bylo 31 (o kurcze) lat temu i bylo obozem przygotowawczym do pierwszej Szkoly pod Zaglami. Juz sie gaska witala ... ale infekcja mnie wyautowala z podrozy zycia, jak sadze. A co do wydania, to chyba i ja mialem w tym jakis udzial, nie chwalac sie. Pozdrawiam cieplo ze slonecznego Belfastu.

      Usuń
    3. Łał. Ale, że Pogorią?! Och!
      To możemy sobie podać prawice, moja żegluga odbywała się wyłącznie po jeziorze Kierskim. Pływałam tak, jak po umywalce, w której wyjęto korek, zmieniałam tylko żaglówki, zgodnie ze powiększaniem gabarytów. Zaczynałam od Optymista, skończyłam na dowództwie Omegi. To było jakieś eee też 30 lat temu :) A więc, jako młodzi już mniej gniewni, możemy dosiąść spienionych bałwanów i ... pożeglować po necie.

      Ach, nie ujmując, taki udział to była czysta przyjemność. Hardcore zaczyna się póżniej, jak wiadomo :)
      Serdeczności z pochmurnej, teraz już całkiem ciemnej zagrody dla koziołków :) Tego słońca trochę zazdroszczę!

      Usuń
  16. Oj duszę Cię, ściskam, ślinię...cmoków setkę zdmuchuję z dłoni w Twą stronę, może i trochę spóźnionam, ale sama rozumiesz, musiało dolecieć :)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Rzecz to oczywista, że tak napęczniałe miłością cmokowe serduszka są cięższe, dlatego skrzydełka je wolniej niosą. Dotarły całe i szczęśliwe, dziękuję! ♥♥♥

      Usuń
  17. Mocno spóźnione, ale bardzo szczere życzenia najlepszego, najnajnajlepszego! Miałam taką Nokię w korpo, występowała w roli telefonu służbowego. Bardzo dobry aparat! ;)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Dziękuję, dziękuję!
      Aparat niezniszczalny! I bardzo lubię, jak mruga do mnie niebieskim oczkiem ;)

      Usuń

Jeśli się jeszcze wahasz, wiedz, że każdy komentarz cieszy autorkę i dodaje 1cm w biuście.
Dziękuję :)