poniedziałek, 2 czerwca 2014

(127) skrawki nieba - epilog plus elektrowstrząsy gratis

     Dwa posty temu rozwinęłam dywan południowoamerykańskich krajobrazów, rozpyliłam zapachy dżungli z atomizera i wypuściłam dźwięki dzikiej zwierzyny z CD ukrytego w doniczce z paprotką. Aż się poczułam jak mały Kolumbik w kabinie wycieczkowego busa. Uśpiłam zmysły, ukołysałam czujność, karmiłam w sobie sielskie poczucie wiary w ludzi i ich czyste intencje. Jak zwykle. Tak Was otumaniłam, a i siebie odurzyłam, że zakończenie tej historii swoim tadam! zdmuchnęło mi laczki i szlafmycę.

A było to tak.
Zapuszczając wędkę oka w odmęty mojej ulubionej, a równocześnie jedynej konkursowej strony, którą  nawiedzam, wyłowiłam konkurs na bajkę. Konkurs już z chwilą wyjęcia z sieci z lekka śmierdział, bo wydawnictwo trzynastego apostoła wydało mi się mocno podejrzane. Święty Maciej wybrany został przez Apostołów do ich grona na miejsce Judasza. Z braku laku chyba święty ten wzywany jest w przypadku pryszczy i niepłodności. To już mówi co nieco o jego kompetencjach.
Przeczesałam nitki sieci i dowiedziałam się wiele z niewielu dostępnych informacji. Już z samego początku coś mi zgrzytało w niebiańskim akordzie.  
Wydawnictwo to malutkie, zmienne i burzliwe zapowiedziało światową zbiórkę bajek i zagroziło wydaniem Almanachu. Ponadto mój niepokój wzbudził fakt, że nie było mowy o korekcie tekstu, żadnych rzeczowych informacji dotyczących zasadności umieszczenia wszystkich, nawet nienajlepszych bajek. Jak to tak? Wszystkie, jak leci do almanachu? Jaki poziom będzie reprezentował zbiór opowieści, które napisze zwykła gospodyni domowa (to ja), pani profesor, polonista i emerytka (nie ja, nie ja, jeszcze nie ja)? Hm. Niemniej złapali mnie jak anorektyczkę na wacik swoim apetycznym regulaminem który zawsze czytam po dwakroć, więc machnęłam szybko Skrawki nieba ostatniego wieczoru i na dwie godziny przez zatrzaśnieciem na wieki bram konkursu, na skrzydłach inei poleciały moje dwie strony A4. A4 były upakowane jak zip, dlatego zipały mikro interlinią i brakiem akapitów. Ale cóż. Regulamin!

Pozwolę sobie go tu zamieścić, gdyż będzie elementem kluczowym. Regulamin ma dwa combo w punktach nr 3 i  nr 8. Profeska!


Regulamin konkursu na bajkę z przesłaniem
1. Konkurs na napisanie bajki z przesłaniem organizuje Wydawnictwo św. Macieja Apostoła z siedzibą w Lublińcu.
2. Przedmiotem konkursu jest napisanie w języku polskim bajki promującej wartości moralne, chrześcijańskie, humanistyczne. Opracowany tekst może być napisany wierszem lub prozą.
3. Bajka może być napisana dla dowolnego wiekowo odbiorcy.
3. Napisany tekst czcionką 12 Times New Roman nie powinien przekroczyć 2 stron formatu A4.
4. Uczestnikiem konkursu może być każdy pełnoletni twórca, niezależnie od miejsca zamieszkania; autor z Polski, a także z zagranicy.
5. Bajka może być zgłoszona do konkursu wyłącznie przez jej autora. Uczestnik może zgłosić tylko jedną bajkę. Bajka może być dotychczas publikowana w prasie bądź w internecie, nie może być jednak nagradzana w innych konkursach. Zgłoszona do konkursu bajka bezwzględnie musi być własnego autorstwa. Każda bajka powinna być podpisana (imię i nazwisko Autora, wiek /zawsze się zastanawiam - po kiego?!- dopisek autora/, adres korespondencyjny i telefon kontaktowy). Dane tylko do użytku Organizatora konkursu.
6. Termin nadsyłania zgłoszeń upływa 18 kwietnia 2014. Zgłoszenia należy nadsyłać wyłącznie na adres e-mailowy Wydawnictwa św. Macieja Apostoła: wydawnictwomacieja@gmail.com w pliku Word jako załącznik do e-maila. Nadesłane teksty nie będą zwracane.
7. Rozstrzygnięcie konkursu i ogłoszenie wyników nastąpi w maju 2014. Wszyscy uczestnicy zostaną powiadomieni  e-mailowo o werdykcie jury.
8. Jury konkursu po dokonaniu oceny nadesłanych prac przyzna nagrodę główną: publikację zwycięskiej bajki w formie książkowej.  Do zwycięskiej bajki zostaną wykonane kolorowe ilustracje, a książka zostanie wydana w 2014 roku. 
8. Przewidziana jest promocja książki w miejscu zamieszkania Autora, o ile takiej promocji będzie sobie życzył. Za zorganizowanie promocji odpowiedzialny jest Autor. /WTF?!/ Na promocji, w terminie uzgodnionym z Autorem, obecny będzie przedstawiciel Wydawnictwa św. Macieja Apostoła.
9. Wszystkie nadesłane na konkurs bajki opublikowane zostaną w Pokłosiu konkursowym – książce, która ukaże się w 2014 roku. O szczegółach publikacji uczestnicy konkursu zostaną powiadomieni drogą e-mailową.
10. Zgłoszenie swojego udziału w konkursie jest jednoznaczne z akceptacją zasad regulaminowych. Uczestnik wyraża zgodę na przetwarzanie danych osobowych w zakresie związanym z regulaminem konkursu.  Uczestnik poprzez nadesłanie zgłoszenia do konkursu wyraża tym samym zgodę na publikację bajki na stronach internetowych Organizatora, w formie książkowej i oświadcza, że udziela Organizatorowi nieodpłatnej licencji na korzystanie z bajki na następujących polach eksploatacji: wprowadzanie do pamięci komputera, sporządzanie cyfrowego zapisu utworu i jego wydruku komputerowego, zwielokrotnienie poprzez nagranie na nośniku elektronicznym, publikację i rozpowszechnianie poprzez publikację książkową, sieć internet oraz wykorzystanie utworu w celu promocji i reklamy Organizatora, publiczne wykonanie lub publiczne odtworzenie.


     Już następnego dnia rano czekał w skrzynce mail od organizatora z soczystymi podziękowaniami i zaproszeniem do współpracy. Jak miło.
Ale po tygodniu wydawnictwo odezwało się do mnie poniższymi słowy, które rozwiało we mnie wszelkie złudzenia:

"Zapraszamy do publikacji nadesłanej bajki na konkurs „Bajka z przesłaniem” w pokłosiu konkursowym - książce, którą chcemy wydać w czerwcu br.
Ponieważ na konkurs wpłynęło aż 220 prac (prawie każda o maksymalnej objętości konkursowej, czyli 2 strony A4) niemożliwym staje się fakt wydania wszystkich bajek w jednej pozycji książkowej (książka liczyłaby ok. 900 stron – format A5).
Postanowiliśmy zatem wydać jedną książkę pt. ”Almanach współczesnej bajki polskiej”, która ukaże się w czerwcu 2014, z ograniczona liczbą jej współautorów, przyjmując za kryterium kolejność zgłoszeń oraz wybór jednej z 3 opcji zamówienia, przedstawionego poniżej. Uczestnictwo w publikacji nie jest obowiązkowe.

Wyrażeniem  zgody na druk nadesłanej bajki w pokłosiu konkursowym jest wybór jednej z opcji zamówienia książki z własną bajką:

 5 egz. = 100 zł (1 egz. 20 zł) plus 10 zł na przesyłkę pocztową, czyli razem 110 zł

10 egz. = 180 zł (1 egz. 18 zł) plus 15 na przesyłkę pocztową, czyli razem 195 zł

15 egz. = 240 zł (1 egz. 16 zł) plus 15 zł na przesyłkę pocztową, czyli razem 255 zł
                        
I tu dane wydawnictwa, z najważniejszym punktem, czyli numerem konta.

do dnia 23 maja 2014 równoznaczna będzie z zadeklarowaniem się Autora bajki do publikacji w pokłosiu konkursowym.
Laureatowi głównej nagrody w konkursie, którego poznamy pod koniec maja 2014, wpłacone pieniądze zwrócone, a jego bajka ukaże się w osobnej książce, zgodnie z regulaminem konkursu./pisownia oryginalna!/
Lista współautorów książki na bieżąco zamieszczana będzie na stronie internetowej Wydawnictwa:

       Podpisano: pan redaktor (świecki, hm. Chyba, bo nie było ks.)"



No i sprawa się rypła!

A więc ja do nich pismo, że żeby wygrać, trzeba zapłacić!? I że pewnie wybierają bajkę z puli tych, którzy autorzy wpłacili sumkę. Dostałam odpowiedź, że oczywiście czytają wszystkie 220 bajeczek (kto je czyta, pozostało tajemnicą aż do ogłoszenia werdyktu) i że wszystkie prace mają równe szanse. Wpłata dotyczy jedynie zamieszczenia w publikacji. A jeżeli okaże się, że zwyciężyła bajka z puli opłaconych, wydawnictwo zwraca haracz autorowi.

No to ja im na to między oczy, że "Dziękuję, rozumiem. Niestety, nie stać mnie na publikację... Oboje  z mężem jesteśmy bezrobotnymi magistrami, a trzeba jeszcze wyżywić dwóch synów."


Myślałam, że na tym poprzestaniemy i na tym skończy się nasz ulotny romans. Ale nie! Dostałam nie lada propozycję:

"...Wobec takiej sytuacji Państwa proszę złożyć wniosek o wydanie Pani bajki jako tomiku charytatywnego. We wniosku trzeba udokumentować trudną sytuację finansowa Państwa (wystarczy ksero czy skan), jakieś zaświadczenie, a jest szansa, by bajkę wydać w opcji tomiku charytatywnego (zapraszam na naszą www, na odpowiednia podstronę "Tomik charytatywny). Oczywiście biorę pod uwagę opcję, ze np. bajka Pani nie zwycięży w konkursie. Wtedy możemy ja dać do planu wydawniczego na 2015 rok."

Ha! Co Wy na to? :) Nie martwicie się o poziom literatury dla Waszych pociech?

P.S.
Powiem tylko, że 70 osób zapłaciło, co daje okrągłą sumkę między 7000,00 zł a 16800,00 zł, w zależności od tego, czy literaci zamówili dla siebie 5 czy 15 egzemplarzy dzieła.



13 komentarzy:

  1. jestem pod wrażeniem "pomysłowości" wydawnictwa...

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. To chyba taki mecenat! Przymusowy ;)

      Usuń
  2. Teraz tak się to będzie odbywać! Rzeczywiście pomysłowo:-)).

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Prawda? Errato, moze to tylko wybryk litera/na/tury? Pierwszy raz stanęłam oko w oko z takim jednorożcem.

      Usuń
  3. Wow duuuże! Lepiej na drzwiach kościoła bajkę przypiąć i czapeczkę położyć. Dla wydawnictwa brawa za kreatywność...

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Lepiej chyba jednak przeczytać z ambony i wyrwać koszyczek kościelnemu. Zlecę Małżowi.

      Usuń
  4. Pokrętni ci marketingowcy coraz bardziej. Ciagle potrafia czlowieka zaskoczyc nowym sposobem ukrycia haczyka i perfekcyjnym rozlokowaniem licznych przynęt...

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Ja się zastanawiam czy to właśnie przebiegłość czy czysta żywa chytrość, głupota i żerowanie na chęci wybicia się literatów ponad fale plebsu. Bardzo łatwy zarobek, już się zorientowałam i spieszę z buchalterią.
      Rozwijam 3 metry pergaminów i czytam, co następuje:

      Druk cyfrowy

      :: Książka: /tu tytuł/ 2007/08
      :: Format po obcięciu: 130 x 195 mm; objętość 178 + 4 strony okładki
      :: Kolor: środek czarno-biały (1+1), okładka cztery kolory (4+0) jednostronnie
      :: Papier: środek – papier offsetowy 80 g/m2; okładka karton 250 g/m2
      :: Nakład: 100 egz.

      Koszt (ceny netto):
      :: Redakcja techniczna we własnym zakresie: 0,-
      :: Projekt graficzny we własnym zakresie: 0,-
      :: Skład, przygotowanie do druku i korekta: 950,-
      :: Druk: 7,45,- za egz. x 100 = 745,-
      …………………………………………….
      RAZEM: 1695,- (+VAT)

      Druk offsetowy

      :: Książka: /tu tytuł/ 2006/07
      :: Format po obcięciu: 130 x 195 mm; objętość 142 + 4 strony okładki
      :: Kolor: środek czarno-biały (1+1), okładka cztery kolory (4+0) jednostronnie
      :: Papier: środek – papier objętościowy Ecco Book Cream, 60 g/m2, v. 2.0, biel 75%; okładka karton 250 g/m2 – Alfa Board, uszlachetnienie okładki folią matową
      :: Nakład: 1000 egz.

      Koszt (ceny netto):
      :: Redakcja techniczna we własnym zakresie: 0,-
      :: Projekt graficzny we własnym zakresie: 0,-
      :: Skład i przygotowanie do druku: 650,-
      :: Korekta: 400,-
      :: Druk: 2,58,- za egz. x 1000 = 2580,-
      …………………………………………….
      RAZEM: 3630,- (+VAT)


      Tak więc widać ile wydawnictwo apostolskie zarobiło :) Nawet gubiąc koszty, które, być może poniosło...

      Usuń
    2. Aaaa, to dane z pierwszego lepszego linku, które wyskoczyły dość licznie po wklepaniu w Google hasła "koszty wydania książki" ;)

      Usuń
  5. Tego typu trick znany jest juz od dawna poza granicami Polski. Jakis rok temu dostalam bardzo lukratywna propozycje wydania mojej ksiazki, ktora owo wydawnictwo bylo zachwycone. Propozycja pochodzila z LA a ja juz widzialam siebie w bikini na wzgorzach Holywood (bo film z tego mial byc)....byl w tym tylko jeden haczyk: za wydanie ksiazki mialam zaplacic sama. Ha ha ha, podziekowalam im pieknie I dziekowalam opatrznosci w duchu iz wyslalam tylko fragmenty a nie calosc. Tak wiec nie daj sie nabrac, nawet na charytatywne wydanie - I tak nie zobaczysz z tego ani grosza. Pozdrawiam I zycze powodzenia

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. O, no pacz. A ja zadebiutowałam w takich nowinach.
      Nawet nie wizualizowałam sobie siebie na nimbie, tylko dałam drapaka od razu po mailu z wydawnictwa.
      Tomik charytatywny od razu odrzuciłam jako plewy i zlewki ze stołu pańskiego. Jakoś to nieeleganckie.
      Yasemin, z pisania w Polsce w ogóle nie ma grosza! Na to nie liczę wcale, w PL nie da się zarobić na książkach. Nawet w skupie makulatury kilo za 15 groszy ;)
      Pozdrawiam również i również życzę powodzenia!

      Usuń
  6. Teraz każdy chce zostać pisarzem. Nalezy mu to umożliwić:))))))

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Wieprzu, ja Ci umożliwiam, a nawet prę.

      Usuń

Jeśli się jeszcze wahasz, wiedz, że każdy komentarz cieszy autorkę i dodaje 1cm w biuście.
Dziękuję :)